niedziela, 24 marca 2013

Frisbee ;)

Ostatni filmik na yt pojawił się w listopadzie kiedy to Aprilka kończyła 6 miesięcy. Teraz, po czterech miesiącach czas nadrobić zaległości (a przynajmniej jeśli chodzi o frisbee ;)

 Powiem tak: Sucz wymiata i jak najbardziej spełnia moje oczekiwania w przeciwieństwie niestety do moich rzutów... Na sucho (tzn. bez psa) rzucam całkiem dobrze chociaż i tak pozostawia to wiele do życzenia. Gorzej jest niestety gdy przychodzi zgrać swoje rzuty z psem. Gdy April okrążą mnie śledzę ją wzrokiem aby w odpowiednim momencie wyrzucić dysk, niestety przez to mniej skupiam się na talerzyku w rezultacie czego on zamiast lecieć ładnie, prosto i przewidywalnie zazwyczaj skręca w najmniej oczekiwanym momencie, albo w ogóle leci w cholere nie tam gdzie powinien. Za to jak skupiam się na rzucie, często nie dopasuje go z tempem psa. Wyrzucę za wcześnie - April go nie dogoni, za późno - wyprzedzi go. Zdarza mi się również rzucać za nisko. Tak więc krytycznie potrzebne jest mi LADC, a do tego czasu ubolewam nad własna koordynacją :P

poniedziałek, 18 marca 2013

Druga w naszej karierze...

...wystawa!

CACiB Katowice - lokata II na cztery suki.


  
 
Jestem zadowolona z Aprilki. Ładnie się spisała. Pierwszy raz znalazła się w takiej sytuacji i absolutnie nie mogę się niczego czepić. Była trochę wystraszona, ale kto na jej miejscu by nie był? W każdym razie nie ma na co narzekać, jestem z niej dumna i tyle!
  
Zdjęcie które najlepiej oddaje Aprilową fascynacje ludźmi, a sędzia wyraźnie zadowolony xD
 
Na ringu zachowywała się znośnie (w każdym razie, ja jak przeglądam zdjęcia na co drugim widzę w jej oczach trochę strachu) Super się ustawiała i koncentrowała ale... gdy potem widziałam jej radość podczas zabawy w parku... bez porównania. W oczach wcześniej wystraszonych teraz widziałam maksimum radości. Jednak wystawy (szczególnie te na hali) nie są miłym przeżyciem dla psa. Chociaż niektóre osobniki pewnie są już przyzwyczajone, częściej bywają w takich klimatach. Jednak ja nie miałam sumienia patrzeć na Api która "dusiła" się w śród tych psów, hałasów i masyyy ludzi zachwycających się co drugim psem. Robiła wszystko na zasadzie "dobra, chcecie to postoje". Zmyłyśmy się więc stosunkowo szybko, wolałam rzucać jej piłkę w parku. Oczywiście ja mogłabym tam siedzieć do końca, robić zdjęcia, oglądać itp. jednak nie kosztem Aprilki, która sto razy bardziej woli szaleć na dworze.  Nie znaczy to oczywiście, że porzucamy wystawy, bo w tym roku planujemy jeszcze co najmniej dwie, a właściwie jakby wliczyć klubową to trzy. Po prostu chce przez to powiedzieć, że o wiele lepiej się czujemy w sportach ;)
 
 
 
 A teraz ocena: Dobre proporcje, górna linia dobra, dobre osadzenie ogona, głowa z doskonałą czaszką, stopem, kufą, dobre kontowanie i uwaga uwaga... ruch ZABAWNY, momentami dobry :P Tak więc... Trzeba poćwiczyć kłus ;))



wtorek, 12 marca 2013

Weekend pod znakiem AGILITY

Ubiegły weekend spędziłyśmy bardzo, bardzo aktywnie, w bardzo, bardzo fajnym towarzystwie i w bardzo, bardzo miłej atmosferze :D 

A więc..

SOBOTA
Trzeci trening agility w klubie. Z radością stwierdzam, że Aprilka zaczyna już rozumieć, że nie do każdego psa trzeba podbiec i że nią każdy chce się z nia bawić. Wyjątkowo pięknie jej szło. Skupiona, szybka, ogarnięta, straszliwie jestem z niej dumna! Nad wieloma rzeczami musimy jeszcze popracować, ale i tak ciesze się niezmiernie, że widać już postępy! No i nareszcie mamy agilitowe zdjęcia. Fot. Patrycja Kopik - Dziękujemy :)





 

I autorstwa pani Justyny:





NIEDZIELA
4:30 - pobudka. O 5:30 byłyśmy umówione na dworcu we Wrocławiu. 6:06 odjazd. I znowu muszę podkreślić fakt iż towarzystwo było prześwietne - droga zleciała naprawdę szybko ;) Gdy całą ekipą przybyliśmy na miejsce (po wpakowaniu 9 psów do autobusu miejskiego xD) wszystko było dopiero na etapie "tworzenia się". Aprilka jak to Aprilka na początku była nieogarnięta, potem jednak ćwiczyłyśmy odwoływanie i bawiłyśmy się. Ja oczywiście w tzw. między czasie robiłam zdjęcia, spotkałyśmy się z Nuttelą, gadu gadu itp. No i co najważniejsze odkryłam zabawkę, niesamowitą zabawkę, która dla Api stanowi obiekt pożądania, nagle wszystko dookoła przestaje istnieć bo .... piszcząca piłeczka! Ah, no wiem totalny banał, ale przyznam, że nigdy wcześniej nie próbowałam taką piłka nagradzać psa. Także mamy gadżet bardzo pomocny w motywacji (mam nadzieje, że nie był to jednorazowy przypadek) Już zresztą zamówiłam 2 piszczące piłeczki, gdyż tamta była pożyczona. ;)


Z Nuttelą ;)

Aprila - mistrz drugiego planu!
 
 
No i uwaga, uwaga bonus:
ekskluzywny przedział rowerowy!

 

Oby więcej takich wypadów :D

sobota, 2 marca 2013

"Coś" się dziać zaczyna

    


Nie ma co ukrywać, trochę zapuściłam się w blogowaniu, ale na nude to ja nie narzekam. Szkoła, psy i znajomi, te trzy rzeczy pożerają mi najwięcej czasu. W ogóle od niedawna w moim życiu panuje drobny rozpierdziel, zawsze na coś braknie mi czasu. Dajmy na to - ten post pisze już ok dwa tygodnie :P



 Tak jak w tytule - zaczyna się powoli u nas coś dziać. To pewnie zasługa nadchodzącej wiosny, słońce, ciepło, trawa no i treningi frisbee jak i agility. Na nadchodzący sezon czekamy z niecierpliwością, chociaż startów w najbliższym czasie nie planujemy (pomijając rally-o w Legnicy, ale to też nie jest jeszcze pewne). W ostatnich tygodniach wiele się działo. Jak już wiecie zaczęłyśmy chodzić na treningi agility przez co zauważyłam, że muszę pare niezbednych rzeczy z moim psem wypracować. Dlatego przez te ostatnie tygodnie socjalizowałyśmy się jak tylko możemy, byłyśmy na spacerze z mudikami (w tym tygodniu też planujemy wspólny wypad) a poza tym okazało się, że na wsi też można się całkiem nieźlie uspołeczniać chociażby przy szwędających się psach xD Lepsze to niż nic. Oczywiście staramy się taż jak najczęśniej jeździć do miasta.

A najlepsze jeszcze przed nami! Dzięki uprzejmości dziewczyn z klubu, jedziemy razem na treningowe zawody agility do Gliwic już za tydzień. Będzie fajny socjal i naraszcie będę mogła sobie pofocić psy w akcji ;) A za dwa tygodnie do Katowic na wystawę. Aż pięc suk w młodzieży, będzie zabawnie.

No i jak widać zainwestowałam sobie w bibułe i stworzyłam prowizoryczne studio.