wtorek, 12 marca 2013

Weekend pod znakiem AGILITY

Ubiegły weekend spędziłyśmy bardzo, bardzo aktywnie, w bardzo, bardzo fajnym towarzystwie i w bardzo, bardzo miłej atmosferze :D 

A więc..

SOBOTA
Trzeci trening agility w klubie. Z radością stwierdzam, że Aprilka zaczyna już rozumieć, że nie do każdego psa trzeba podbiec i że nią każdy chce się z nia bawić. Wyjątkowo pięknie jej szło. Skupiona, szybka, ogarnięta, straszliwie jestem z niej dumna! Nad wieloma rzeczami musimy jeszcze popracować, ale i tak ciesze się niezmiernie, że widać już postępy! No i nareszcie mamy agilitowe zdjęcia. Fot. Patrycja Kopik - Dziękujemy :)





 

I autorstwa pani Justyny:





NIEDZIELA
4:30 - pobudka. O 5:30 byłyśmy umówione na dworcu we Wrocławiu. 6:06 odjazd. I znowu muszę podkreślić fakt iż towarzystwo było prześwietne - droga zleciała naprawdę szybko ;) Gdy całą ekipą przybyliśmy na miejsce (po wpakowaniu 9 psów do autobusu miejskiego xD) wszystko było dopiero na etapie "tworzenia się". Aprilka jak to Aprilka na początku była nieogarnięta, potem jednak ćwiczyłyśmy odwoływanie i bawiłyśmy się. Ja oczywiście w tzw. między czasie robiłam zdjęcia, spotkałyśmy się z Nuttelą, gadu gadu itp. No i co najważniejsze odkryłam zabawkę, niesamowitą zabawkę, która dla Api stanowi obiekt pożądania, nagle wszystko dookoła przestaje istnieć bo .... piszcząca piłeczka! Ah, no wiem totalny banał, ale przyznam, że nigdy wcześniej nie próbowałam taką piłka nagradzać psa. Także mamy gadżet bardzo pomocny w motywacji (mam nadzieje, że nie był to jednorazowy przypadek) Już zresztą zamówiłam 2 piszczące piłeczki, gdyż tamta była pożyczona. ;)


Z Nuttelą ;)

Aprila - mistrz drugiego planu!
 
 
No i uwaga, uwaga bonus:
ekskluzywny przedział rowerowy!

 

Oby więcej takich wypadów :D

14 komentarzy:

  1. Musiało byś świetnie. Mamy nadzieję,że będzie więcej relacje z tego typu wypadów :) Fajnie się was czyta.

    OdpowiedzUsuń
  2. A już liczyłam na filmik... :)
    Świetnie, ze dobrze się bawiłyście. Mi marzy mi się, aby kiedyś pobiegać z psem po prawdziwym torze agility.
    Świetne fotki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jaki komfort podróżowania ;) nie ma co!

      Usuń
    2. Wiadomo, nie ma lipy ;D

      Usuń
  3. Po tych fotkach widać, że musiała nie złą prędkość rozwinąć :D Filmiki chcę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, rozwinęła! Czasem sama jej się dziwię, jakim sposobem ona się tak rozpędza, rakieta w zadzie czy co? :P

      Usuń
  4. No to miałyście udany weekend. Zazdroszczę Wam takich psich możliwości ;D
    Zdjęcia śliczne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię takie relacje :D.
    Piszczące piłeczki są najlepsze, polecamy piszczące pyszczki z trixie ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do filmiku - postaram się jakoś do tego zmotywować, ale moje lenistwo jest silniejsze! Poprawa pogody na pewno bardziej mnie zmotywuje, także myślę, że do końca marca filmik się pojawi ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać, że super się bawiłyście i zdjęcia macie przepiękne!
    W zgranym towarzystwie nic nie jest straszne :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej ;)
    Jestem pierwszy raz na twoim blogu, jest świetny ♥
    April - border colli tak ? Zawsze o takim marzyłam.
    Jednym słowem po zdjęciach widać, że weekend minął Wam świetnie, zazdroszczę :D
    Pozdrawiam Martyna i Funny ( czyt. Fany )
    zapraszam do mnie :
    zyciezmoimpsem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. April to owczarek australijski, nie żaden border ;)

      Usuń
  9. Dobrze ci... Ale nie ma co, komfort podróży był. xD Na pewno się psiakom podobało :D
    Ps. mam pytanko. Zdaje mi się, czy April ma szelki z Activ DOG'a? Jeśli tak, to jak oceniasz ich wykonanie? Sę wytrzymałe?

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki fajny weekend :D
    Fajnie, że Api zrobiła wtedy postępy :)
    Przedział rowerowy, hahaha:D

    OdpowiedzUsuń

NIE REKLAMUJ SIĘ W KOMENTARZACH!!