niedziela, 28 października 2012

Let it snow

Śnieg niestety pokrzyżował nam plany. Miałyśmy jechać dzisiaj na agility do klubu, zobaczyć jak to jest, ale po raz kolejny nasze plany legły w gruzach, a konkretnie w śniegu.


Mimo to całkiem fajnie upłynął nam ten weekend. April po raz pierwszy miała styczność ze śniegiem, wyglądało to naprawdę zabawnie. Na początku cały czas chodziła z nosem w ziemi, odgarniając śnieg, działając w ten sposób niczym odśnieżacz. Gdy jej się to już znudziło, postanowiła jeść śnieg. Następnie była faza na kulki ze śniegu, a w mniemaniu April "zimne piłeczki". Szkoda jej tylko było, że tak szybko roztapiały się w jej ciepłym pysiu. Mimo, że śniegowe piłeczki zrobiły taką furorę i tak zabawki typu: szczutrek, szarpak i nierozpuszczalna nowa piłeczka były górą :) 



Jeszce takie studyjne:


O i nasza nowa piłeczka hokko. April ją pokochała :D



czwartek, 18 października 2012

Jesiennie

Dzisiaj wybrałam się z psami na foto wycieczkę do lasu. Zajęło nam to jakieś półtora godziny, ale było warto! Zdjęcia wyszły super - pod tym względem uwielbiam jesień.











Był to jak już wspomniałam długi spacer, więc April miała kilka krótkich sesji szarpanka. Pięknie się dziewucha spisywała, pomimo tych wszystkich traw dookoła. Właściwie to te zarośla nawet nam pomagały, ponieważ zagradzamy suce drogę i mogła tylko biec ze zdobyczą prosto do mnie, a nie na około ;)



Następnym razem koniecznie musimy wziąć kogoś do pomocy.
A no i jeszcze dodam, że w ten weekend jedziemy na agility do de luksa, ciekawe jak się dziecko będzie zachowywać. :D

poniedziałek, 15 października 2012

5 miesięcy

Morda skończyła wczoraj 5 miesięcy!




Powiedzcie mi, czy to możliwe żeby April przechodziła okres buntowniczy w wieku 5 miesięcy? Nie znam się za bardzo, ale to co ona odwala właśnie mi to sugeruje. Było już tak pięknie, wszystko przynosiła, aportowała piłeczki, szarpak, szarpała się i było widać, że sprawia jej to przyjemność. Czasem nawet wpychała mi aport w rękę, aż tu nagle bodajże w piątek coś się zepsuło... Od tej pory, znowu biega z zabawkami na około, czasem je zostawia i biegnie coś wąchać (wtedy zachęcam ją do ponownego powrócenia do zabawy) nawet często tak też robi i czasami przynosi.. Nie wiem co się jej dzieje, ale przypomina mi swoim zachowaniem taką zbuntowaną nastolatkę i zastanawiam się czy nie weszła już w okres dojrzewania. Czasami po prostu nerwy mi puszczają, ale staram się w miarę możliwość opanować. Także w filmie aportu jest mało z wiadomych powodów...

Czyli raz jest genialna a raz mniej ;)

poniedziałek, 1 października 2012

CACiB Wrocław

Tak więc zadebiutowałyśmy! 


A jak to było... No właśnie może jakiś mały opisik minionego weekendu? Mówiąc po krótce było nieziemsko, ale że ja nie przywykłam do opisywania takich wydarzeń tak skromnie to musi się tu znaleść coś więcej niż tylko stwierdzenie "tak, było super".
Pobudka punk 7, o ósmej przyjeliśmy kierunek - Wrocław. Na miejscu byłyśmy dopiero po 9 i rozbiłyśmy nasz obóz tuż przy ringu. Przy okazji poznałyśmy osobiście Zorkę i miałyśmy okazję zobaczyć inne oziki. April była strasznie podekscytowana! "Ojej, ojej, tyle piesków się koło mnie kręci" Może to właśnie wpłynęło na jej zachowanie na ringu. Ładnie się skupiała, ładnie stała w miejscu, gorzej z kłusem.. Bieg po ringu w jej wydaniu wyglądał raczej tak: 




Ona po prostu kicała, ale ja i tak jestem z niej dumna. W kocu czego tu wymagać od 4,5 miesięcznego szczeniaka, który jest pierwszy raz w podobnej sytuacji. Chociaż to jej całe pajacowanie i tak nie ma znaczenia, ponieważ wystawa skończyła się dla nas tak: 
Tak więc dostałyśmy się do finałów. W oczekiwaniu na nie, oczywiście kręciłyśmy się po całej wystawie, poznawałyśmy ludzi, psy, starych i nowych znajomych, robiłyśmy zdjęcia itp. Tak czas nam jakoś zleciał. Koło trzeciej zasiadłyśmy na trybunach oczekując swojej kolejki. April oczywiście zaliczyła drzemkę, pod tym względem baardzo chciałam się z nią zamienić ponieważ byłam niewiarygodnie zmęczona, a mogłam jedynie przymykać sobie oczy a głowę schować między ręce. Kilka minut przed czwartą, trzeba było wybrać się na ring pomocniczy gdzie przygotowywałyśmy się do wejścia na honorowy! Psy ustawiały się od największego do najmniejszego, w związku z czym byłyśmy bodajże 5. Następnie kobieta która miała wyczytywać wchodzące na ring rasy, robiła rundkę i zapisywała sobie jakiej pies jest jakiej rasy. Szybko stwierdziła, że April to .... uwaga, uwaga... border collie... ręce mi opadły... Poprawiłam ją oczywiście, za to pani tłumaczyła się, że popatrzyła tylko na kolorki, zobaczyła - czarno biały i już stwierdziła że border. No nic, to już nie ważne bo wychodzimy na ring! Myślałam, że będę się trochę bardziej stresować, ale to chyba przez zmęczenie, niczym się nie przejmowałam. Wyszłyśmy sobie z April na luzie, sucz ładnie biegła, ze staniem trochę gorzej, bo się niecierpliwiła i nie chciała za bardzo stać w miejscu, ale to i tak nie ma znaczenia, ponieważ sędzia po prostu nas ominęła. Szanse na podium, błyskawicznie zniknęły. Tak na prawdę to i tak na nic nie liczyłam, więc nawet się tym nie przejęłam :) Po prostu z godnością, głową uniesioną do góry, wraz z April zeszłam z ringu, prosto na trybuny.


Jeszcze zdjęcia z soboty:









z Hexą



No i Zorkowo - Aprilkowe zabawy


W niedziele byłyśmy tylko na socjalizację. April bardzo ładnie aportowała i szarpała się. Normalnie bomba! W ogóle nie zwracała uwagi na przechodzących ludzi, szczekające psy, nowe zapachy. Pięknie to robiła. A pokazom frisbee i agility przyglądała się bardzo uważnie :)