środa, 26 września 2012

Socjalizacja i inne duperele

No ta notka będzie mówiąc ogólnie o wszystkim.. Tak dokładnie, jest tyle różnych tematów które chciała bym poruszyć. Dobra nie przeciągając dalej przejdę do czegoś konkretnego.


A więc co z socjalizacją? Nie najgorzej powiem szczerze. Byłyśmy już kilka razy w mieście, April spisuje się super, bezbłędnie ignoruje ludzi (no chyba, że ktoś podejdzie). Bardzo fajnie też bawi się i szarpie w rozproszeniach, np. w parku między ludźmi. Także nie jest najgorzej, jestem z niej zadowolona :)


Powoli ćwiczymy sobie jakieś tam sztuczki, świadomość różnych części ciała itp. Ładnie wszystko załapuje, tylko z cofaniem są trochę problem, aktualnie nad tym pracujemy. Świadomość zadka za to mamy ładną.


Powolutku również zaczynamy agilitować. Jak na razie poznałyśmy tylko tunel, ale nie ma pośpiechu. Mała świetnie biega za zabawki, jedzonko i jest super szybka.




A Kaja, jak to Kaja, czasami coś porobi, wyjdzie na spacerek, pogryzie April i ogólnie wszystko u niej ok.


Prawdę mówiąc ta notka miała być długa, ale wyszło jak wyszło xD No nic, proszę jeszcze tylko o kliki:


PS. w ten weekend wystawa :))

piątek, 14 września 2012

papiś, papiś, papiś i ja

Już prawie trzy tygodnie jestem szczęśliwą właścicielką, pewnej małej oziczki o wdzięcznym i imieniu April oraz o niezłomnym, a zarazem wspaniałym charakterku.


Szczerze powiem, że na początku pierwszego tygodnia z małą, byłam... jak by to powiedzieć... Wątpiłam. Wątpiłam w nią. Wątpiłam w moją kochaną Api. Myślałam że wszystko jest nie tak i efekty naszej pracy chciałam już, od zaraz, za dużo wymagałam, przez co zrażałam i siebie i ją. Myślałam że wszystko będzie pięknie jak w bajce, ale przecież nikt tak nie powiedział. Tęskniłam za moim spokojnym, starym życiem tylko z Kają, ale szybko mi minęło. Jeśli miała bym teraz wybór - wrócić do tamtych czasów  czy zostawić wszystko tak jak jest teraz, oczywiście, bez zastanowienia wybrała bym to drugie. W April dostrzegłam niezwykły potencjał, wspaniałą chęć zabawy i pracy. A teraz jak głupia zadaje sobie pytanie jak ja mogłam w nią wątpić?! Jest wspaniała! 

Teraz mamy jednak mały problem z socjalem. Ponieważ, niestety mieszkamy mówiąc krótko i po chamsku na Wsi (grrrr) Niby ma to swoje plusy, spokój, mały ruch itp. Ale ostatnio stwierdziłam, że ja już mam po dziurki w nosie tego spokoju! Ma się coś dziać do cholery!  I teraz powiedźcie mi proszę jak ja mam socjalizować psa? Na wiochę wychodzimy w godzinach szczytu, czyli gdy jest największy ruch (mówiąc to mam na myśli jednego człowieka w promieniu 100m, czasami przytrafi się "bezdomny" pies) No i rzeczywiście jakiś socjal to jest, ale na kolana nie powala. 20 min drogi od nas jest miasteczko (Ząbkowice Śląskie) no ale prawa jazdy jeszcze nie mam, a rodzice jak to rodzice czasu nie mają. (chociaż nie chce zapeszać, ale może w ten weekend się uda) Psie przedszkole najbliżej we Wrocku, też za bardzo nie ma nas kto wozić. Swoją drogą nie wiem jak by będziemy jeździć na agility :( Także z tym nieszczęsnym socjalem jest słabo.
       


Powoli, bardzo ale to bardzo powoli wkraczamy w świat frisbee! Na razie tylko ćwiczymy obieganie i wyciąganie dysku z ręki po czym szarpanie. Na razie nie rzucam jej rolerków, ponieważ nie mamy jeszcze dostatecznie wypracowanego aportu, także z tym się jeszcze wstrzymamy. Jednak myślę, że ten oziczek jest idealny do tego typu aktywności. Uwielbia skakać (co prawda nie pozwalam jej wysoko, ani często ale żeby zwyczajnie wyjąć frisbee z ręki ona podskakuje) myślę więc, że to jest właśnie dla nas, no i może spróbujemy z agility. Jednak najgorzej jest poza ogrodem. Nie potrafi za bardzo się  skupić na piłce, na żarciu jeszcze tak, ale na zabawce - nie :( Myślę, że to kwestia czasu i socjalizacji, z którą jak wiecie u nas jest słabo. No ale zobaczymy jak to będzie.


Aport!
Poruszę jeszcze temat relacji April z Kają. Jest booomba! Kaja w pełni ją zaakceptowała i nie ma nic przeciwko nawet jak zagląda jej do klatki. Zaczyna nawet się z nią bawić. Czasami ją trochę pogryzie, poganiają się, ale Kaja nie zawsze ma jednak na coś takiego ochotę. Na szczęście April wie kiedy przestać i kiedy Kaja nie ma ochoty, mała zwyczajnie jej się nie narzuca.



To i to chyba by było tyle. Zachęcam żebyście klikali w ten link: http://www.kinomaniak.tv/pp/sunrise12   Każde kliknięcie nabija mi 5 pkt. na kinomaniaku, także nie oszczędzajcie :P



No i oczywiście, obowiązkowo, film podsumowujący:



poniedziałek, 3 września 2012

Podsumowując wakacje

Dużo się zmieniło przez te wakacje.

Czuje się nawet jak bym zaczynała nowe życie i szczerze mówiąc jest mi z tym świetnie! Sierpień dostarczył mi, Kai jak i całej naszej rodzinie wielu emocji, niezapomnianych chwil, doświadczeń. Jednak wszystko kiedyś się kończy... I tak przez zakoczenie roku szkolnego, przez leniwy lipiec, rodzine wakacje, obóz KPP, odbiór April doszliśmy do daty 1 września. Koniec magicznych chwil, koniec poznawania świata, koniec beztroskiego spędzania czasu. Ponownie wkraczamy w rzeczywistość, która wcale nie musi być taka ponura jak by mogło się wydawać... To jest po prostu normalne życie w którym musimy nauczyć się odnajdować szczęście :)


Obóz KPP. Co mogę o nim napisać? Na pewno nie będzie tego zbyt wiele, ponieważ nie mam talentu do pisania "sprawozdań". Moimi słowami było po prostu super. Mimo niektórych niefortunnych zdarzeń, nieprzyjemnych sytuacji ten tydzień na pewno nie był zmarnowany. Poznałam wielu fantastycznych ludzi, dowiedziałam się też kilku nowych rzeczy o co najważniejsze Kaja wchodziła do wody! Nie pływała niestety, ale brzusio honorowo zanurzyła. 



Kaja często próbowałam skakać na 'bandżiii xD' z balkonu lecz skutecznie ją od tego powstrzymywałyśmy.


Poznała też wielu psich przyjaciół.

Z mężem Lakim:



ze znajomym odyseuszem :)


Z BF Ruterkiem:


i z kochankiem Balto:


Mała sesyjka by. Marta Zielińska




I na koniec serdecznie dziękuje ludziom poznanym na tym obozie! Za rady, dobrą zabawę, miło spędzony czas. Nigdy was nie zapomnę :)