piątek, 20 stycznia 2012

Dzieło





Owe zdjęcia przedstawiają (jak pewnie zdążyliście się domyśleć) chusteczkę dla psa. Sama ją zrobiłam, ale miałam nadzieje, że efekt będzie lepszy... Niestety, Matka Natura nie obdarzyła mnie szczególną kreatywnością, lecz dzisiaj po prostu naszła mnie ochota wydziergania czegoś, a że z rysowaniem ostatnio próbowałam, uznałam, że teraz nadszedł czas na chusteczkę. Planuje też zrobić samodzielnie szelki, lub ostatecznie obroże dla psa, ale kompletnie nie wiem jak się za to zabrać i gdzie mogę dostać specjalne tasiemki, najlepiej ze wzorkami :) Proszę o pomoc i wskazówki.

sobota, 14 stycznia 2012

Na ferie, pozytywnie

Więc mamy ferie. - odezwałam się do Kajki z pewnością, że jej komentarza nie usłyszę, jednak odpowiedziała mi cichym westchnięciem. Od dzisiaj mój ubiór ogranicza się do dresów i wyciągniętej bluzki.  Ale przecież księżniczce to różnicy nie robi. Ona i tak całymi dniami siedzi, wylegując się w swoim koszyku, patrząc się pustym spojrzeniem w ścianę, albo na babcie jednocześnie nie myśląc o niczym sensownym. Tak właśnie jest, ten pies całymi dniami leży do góry brzuchem, a ja siedzę w szkole w dodatku na cholernie nie wygodnym krześle. Widzicie tu choć cień sprawiedliwości? Ach tak, z tego wszystkiego zapomniałam, że miałam pisać o feriach a nie o równouprawnieniu.



Według zasady z kodeksu Hammurabiego "Oko za oko, ząb za ząb" To ja przez te dwa tygodnie powinnam leniuchować, ale nie zrobię tego. Dlaczego? Po prostu nie potrafię marnować dnia ;/ Muszę coś robić bo inaczej.... no właśnie, będzie źle. Pomimo tego, że zima w tym roku nie popisuje się swoimi mocami, mamy kilka pomysłów jak nie wpaść w nudę - (co w moim mniemaniu oznacza : Spanie do 12:00, śniadanio - obiad, Tv i komputer). Nie, nie, nie my tak łatwo nie damy się zwariować.

Będziemy między innymi wychodzić na dłuuuugie spacery, na co nie mamy czasu w dzień powszedni. Sunia przynajmniej złapie powietrze i ruszy z domu swoje dupsko. W repertuarze mamy również naukę :) Naukę zabawy. Tak, Ci co czytają mego bloga od samego początku wiedzą, iż Kaja nie jest psem zabawkowym. Jednak nie sądzę, żeby można było rozbudzić w 9 letnim psie miłość do zabawek, lecz chodzi mi tu o zwykłe za nią ganianie... Achh, nie umiem wam tego wytłumaczyć.. zobaczcie:
UWAGA! film nie znajduje się na moim kanele!

Jak widzicie wymieszałam posta ze zdjęciami. Oto i nasz plan namber trzy. Sesje. Ostatnio znalazłam kilka kolorowych dywaników i widzicie co z tego wyszło.. Zwykłe szmatki, a tyle szczęścia. Nie mogę przewidzieć co jeszcze wpadnie mi do głowy w celach czymś jej napełnienia.
Zakochałam się po uszy w tych zdjęciach i teraz nie wyobrażam sonie życia bez mojej kochanej lustrzanki.  





Podsumowując - Tegoroczne ferie mamy z grubsza zaplanowane. Nie pozwolimy by nuda nas dogoniła, nie zmarnujemy tych dni. Obiecujemy :)

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Na miarę mistrza!

Uff...
Nareszcie mogę odetchnąć z ulgą. Po całym tygodniu prób, po całym tygodniu stresu i wyobrażania sobie scenariusza związanego z WOŚP mogę z czystym sumieniem, oznajmić, że wykorzystałyśmy swoją być może jedyną szanse. Jestem straszliwie dumna ze swojego pieska. Kaja ogromnie się starała. Chociaż pod czas występu rozglądała się za resztą rodziny, ale jak na pierwszy raz było genialnie :) (Chyba zaczynam nadużywać tego słowa..)

Na filmie widać jak co trochę daje Kaji smaczka, po prostu chciałam ją bardziej zachęcić :)

Jestem zdumiona. Nie spodziewałam się takiej reakcji publiczności. To znaczy nie usłyszałam jakiś powalających braw, ale widziałam, że ludzie doceniają moją prace. Kilka osób nawet podchodziło i zadawało różne pytania np: "To jest tresowany piesek?" "Jakie zna sztuczki?"
Pomimo tego, że wyszło nam OK nieźle się stresowałam przed wyjściem. W dodatku w ostatniej chwili dowiedziałam się, że mam zrobić pokaz na dużej hali, a wcześniej mówiono mi, że sztuczkowanie odbędzie się na świetlicy. No cóż, poćwiczyłyśmy więc trochę na hali. Ładnie się skupiała, ale wciąż oglądała się, jak by szukała kogoś znajomego. Szczerze mówiąc myślałam, że Kaja będzie bardziej zestresowana, lecz ona po prostu trochę olewała całą tą sytuacje. Z jednej strony to dobrze, a z drugiej nie, ale i tak nie mam na co narzekać! Jednym słowem - MÓJ PIES SIĘ SPISAŁ !!
P.S Mam równierz zdjęcie, ale z kamery więc słabej jakości, a po za tym wyszłam beznadziejnie, a Kaji zaświeciły się oczka.. :/ 

niedziela, 1 stycznia 2012

...i szczęśliwego Nowego Roku



Kompletnie nie wiem od czego zacząć. Chciała bym podsumować kródko cały rok 2011 i opisać z grubsza nasze plany na 2012.
To co było. Czyli pozytywy i negatywy roku 2011:
Nie jestem pewna czy ten rok wykorzystałyśmy, a właściwie ja wykorzystałam w pełni. Zamiast skupiać się na Kaji i na tym co mój pies już potrafi, zamiast cieszyć się z każdej wspólnej chwili, zdarzało się, że czasem myślałam "Co by było gdyby..?" Tym podejściem nic nie zdziałałam, bo ja nie mogę wpłynąć na przeszłość. To właśnie był mój problem.. Rozpatrywałam dzień wczorajszy, zamiast myśleć o tym co będzie jutro. Wyszukiwałam wielu kompleksów w naszym duecie (Ja i pies) Narzekałam, że Kaja nie jest psem "zabawkowym" że nie aportuje, nie gania frisbee. Marzyłam też o kolejnym psie i co prawda dalej marze, ale wiem, że kiedyś to się spełni a teraz mam i będę miała przy sobie Kaje. Mojego psa, wierną przyjaciółkę i jedno spełnione marzenie.  


 Rok `11 był rokiem wielkich zmian i poznawania, poznawania siebie. Kim tak naprawdę jestem? Szybko doszłam do tego, że psy to moje powołanie i tym będę się zajmować w przyszłości choć jeszcze w 2010 myślałam, że będę zupełnie kimś innym. Poznałam nie tylko siebie ale też mojego psa. Spędzałam z nią coraz więcej czasu, wychodziłyśmy na więcej spacerów i tym samym stałyśmy się parą nierozłączną i duetem zwanym Kaja-Gabi. Nie wyobrażam sobie, życia bez mojej wariatki...

Co zmienimy? Czym się zajmiemy? Czyli postanowienia na 2012:


Na pewno chcemy trochę pozmieniać w naszym skromnym życiu.

Po pierwsze będziemy ćwiczyć więcej agility. Wiem, niektórzy pewnie myślą "Po co Ci to, twój pies jest za stary" Tak wiem, że z każdym dniem a nawet z każdą  sekundą się starzejemy. Wiem, że nie wystartujemy w zawodach, ale po prostu lubię patrzeć jak Kaja biega sobie swobodnie po torze niczym się nie przejmując. Wygląda wtedy jak jakiś inny pies, młody i wysportowany, a tak naprawdę to tylko Kaja, mój stary, kochany pies. Uwielbiam to uczucie :)
Haa. Mamy nowy tunel do ćwiczyć, właściwie pierwszy więc będzie się działo.. Już widzę jak ludzie zaglądają dyskretnie przez ogrodzenie xD Jednak z powodu zdrowia, poprzeczkę będziemy zawieszać jak najniżej, żeby nie załapać się na problemy ze stawami.
Więcej zdjęć z treningu >>TUTAJ<<
Po drugie oduczę Kaje żebrania. Niestety sama nie wierzę w to co mówię, ale wygląda na to, że trzeba coś z tym zrobić. Chociaż ograniczyć do wpatrywania się w konsumującego. Zacznę od przekazania babci informacji, że Kaja jest na diecie. Żeby nie dawała jej żadnych przekąsek gdy pies zaczyna żebrać, typu: kiełbasa, skórki, chlebek, szyneczka, jajeczko, serek (875 innych rzeczy) itp. Nie wiem czy to zadziała, a jeśli nie to ograniczę czas który Kaja spędzą u babci, bo to właśnie babcia i dziadek ją tak rozpuścili :P

Po trzecie myśleć realistycznie. Nie stać się pesymistą ani optymistką bo te dwa poglądy do niczego mnie nie doprowadzą. "Rzeczywistość stanowi świat idei" jak to powiedział Platon (starożytny grecki filozof) O widzicie! Jednak po coś się chodzi do tej szkoły :))

A dla Was, kochani czytelnicy. Dużo, dużo szczęścia. Satysfakcji z podopiecznych i spełnienia najskrytszych  marzeń. Niech 2012 będzie lepszy od 2011. Po prostu szczęśliwego nowego roku! Życzą:


                                                                                                                                                                                            KAJA I GABI