czwartek, 13 grudnia 2012

Zmiany... na lepsze!

Nie musicie mi mówić, że żółte spodnie to zły ubiór na spacer ;P Dobrze to wiem.

To raczej jasne, że jeśli szczeniak pojawia się w domu cały świat właściciela wywraca się do góry nogami. Albo raczej nie tylko jego, ale wszystkich istot żyjących razem z nim. Dzisiaj chciałabym przedstawić kilka małych i większy zmian spowodowanych przybyciem April które zaszły we mnie, Kai jak i całym domu.

Chyba wypadało by zacząć od siebie. Więc, pierwsze co mi przychodzi do głowy to cierpliwość. Oj, tak ta panna bardzo lubi ją sprawdzać. No ale w końcu to Oziik one chyba już tak mają. Wracając do cierpliwości, to mogę śmiało powiedzieć, że jest z nią lepiej w porównaniu do kiedyś. Co z tego, że ta rasa rzekomo "szybko się uczy" bez cierpliwości ani rusz. Przekonałam sie o tym na własnej skórze. Przed odbiorem April myślałam, że wszystko będzie pięknie, tak od razu, pstryk i gotowe, że będzie to pies idealny (a takich przecież nie ma, przynajmniej ja w nie nie wierzę) a teraz aż strach  pomyśleć jak bardzo mijałam się z prawdą. Nie mówię, że jest źle, broń Boże ale wiadomo, że na te wspaniałe chwile, na chwile dumy ze swojego psa, szczęścia, radości z bycia z nim trzeba solidnie zapracować i ta praca - to właśnie jest klucz do sukcesu a zarazem wiele zabawy i radości. Zeszłam jak widać trochę z tematu, ale to wszystko aż prosiło się o ujawnienie. A zresztą co to za tajemnica, większość właścicieli o tym wie. Jednak przerażające jest to jak inne były moje oczekiwania, przed psem, a jakie są teraz, gdy go mam ;)

Z rzeczy drugoplanowych, to zmieniło się we mnie coś jeszcze. Chęć przebywania na dworze. Pies nie ma litości, a szczególnie młody. Trzeba go zmęczyć, trzeba wziąć na spacer, trzeba się pobawić, nie ma zmiłuj się. Weekend czy nie weekend trzeba iść. Prawdę mówiąc tak się już od tego uzależniłam, że nie wyobrażam sobie dnia, bez co najmniej 20 minutowego spacerku. Gdy siedzę cały czas w domu po prostu zaczynam się dusić, nie mogę wytrzymać, muszę wyjść na świeże powietrze, a gdy już to zrobię, czuje ogromną ulgę. No popatrzcie co pies ze mnie zrobił :P



To tyle, jeśli chodzi o mnie. Przejdźmy teraz to całego otoczenia. Dom, hmm. Czy dom zmienił się w sam w sobie? Zależy jak rozumieć słowo dom. Jako rodzinę i bliskich, czy może miejsce zamieszkania. Ja chcę zwrócić uwagę bardziej na drugi wariant, aczkolwiek podchodzi on też częściowo pod pierwszy. Mianowicie odkładanie rzeczy na ich pierwotne miejsca. Moja mama zazwyczaj narzeka na nas, że zostawiamy wszystko co popadnie, na stole, szafce a szczególnie koło kominka. Otóż przy psie nie można tego robić. Wszystko co leży na poziomie jej oczu, jest według myślenia April przeznaczone dla niej. Raz nawet zwinęła z dziesięć złotych, o mało ich nie podarła. Chociaż nie wiem nawet czy nie próbowała ich pożreć. Więc, dzięki psu wszyscy odkładają rzeczy na miejsca, no i mama jest zadowolona :P



Jako ostatni obiekt do porównania wybrałam Kaję.Chyba jeszcze o niej nie zapomnieliście, nie? Można było się domyślić, że Kaja zmieni się najbardziej. Pewnego dnia przyprowadzają jej do domu jakiegoś obcego, niewychowanego szczeniaka i trzeba się dostosować. Po pierwsze - zaczęła się z nią bawić. czasem nawet sama się zaczyna. Śmiesznie to wygląda, ponieważ Kaja prawie nie ma zębów przez co nie gryzie jej, tylko próbuje połknąć :P Po drugie - wiele rzeczy zaczyna się od niej uczyć. Np: zauważyła, że gdy Api wchodzi mi na kolana i zaczyna mnie lizać zostaje wymiziana, po kilku tygodniach gdy rozgryzła już o co chodzi sama zaczęła robić podobnie (jednak na lizanie jej nie pozwalam i zostanę przy tym ponieważ Kaja ma lekko zakamienione zęby i odór z jej pyszczka nie jest przyjemny) Czasem nawet próbuje bawić się zabawkami! Rozumiecie to?? Pies który od szczeniaka ignorował zabawki, próbuje czasami bawić się mini szarpakiem. Nawet gdy czasami jest bardzo rozbrykana, rozskakana próbuje ją na niego nakręcić. Dziwny ma sposób zabawy po jest to w większości memłanie ale widać jaka jest tym wszystkim podekscytowana! Także Kaja jak dla mnie zmieniła się nie do poznania. 


Takie stare na koniec ;)



11 komentarzy:

  1. U nas Golduś także się zmienił po przyjeździe Ivusia :)April jest cudowna,zresztą Kaja także :)
    Świerze powietrze jest bardzo zdrowe,też muszę codziennie wyjść na spacerek i odetchnąć od szkoły,bardzo się to przydaje :)Wspaniale,że osoby pod wpływem psa niszczą swoje nawyki na lepsze i pod wpływem psa się zmieniają.Na pewno April dużo jeszcze zmieni w twoim życiu :)Życzę sukcesów w nauce sztuczek :)
    Pozdrawiamy:Ewa i Goldi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Często tak jest, że stary pies bardzo zmienia się pod wpływem szczeniaka. Brook za bardzo się nie zmienił, ale to może dlatego że jeszcze nie jest stary xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Obie sunie superowe ;) U mnie też się dużo zmieniło , ale chyba na lepsze :D Takie mam pytanie, jaką sztuczkę Api pokazuje na pierwszym zdjęciu z tą łapką uniesioną ? :) Bardzo fajnie to wygląda ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest zwykłe dostawianie do nogi, tylko ona chyba myślała, że ma podać łapę i jak widać zostało to uchwycone na zdjęciu :P

      Usuń
  4. Bardzo ciekawie piszesz :) Jestem ciekawa, jak zmieni się mój dom po przybyciu drugiego psiaka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy post. Także nie wierzę w idealne psy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka ona jest duża <3 i śliczna .
    Szczeniak strasznie zmienia dom . U nas też każdy przestał wszystko odkładać na później i chociaż mamy już dorosłego psa tak zostało . Życie się po prostu odwraca do góry nogami .
    Mam identycznie , jak kiedyś w zimę wyszłam na podwórko raz na 2 tyg. czy nawet rzadziej to teraz jak nie wyjdę w ciągu dnia to mnie głowa boli .
    To widać , że na Kaje nowy domownik wpłynął dobrze :D
    Pozdrawiamy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazwyczaj tak jest że po przybyciu szczeniaka wszystko się zmienia. Dawno nie było nic o Kaji. Musisz o niej pisać częściej :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam to samo ze spacerami :) Jestem uzależniona od spacerów z Berkiem i czasem nie mam sily i muszę sie przymusic ale jak wracam to zaraz chcę iść znowu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też potrafię pójść na szkolenie albo spacer w jasnych spodniach =)
    Ja też mam podobnie jak piesberek to samo uczucie!

    Pozdrawiam Natalka i Beny

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba jestem tutaj pierwszy raz? Ale bardzo spodoba mi się Twój blogi i twoje psiaki. Będę tutaj wpadać :)
    Oczywiście, mamy wyobrażenia na temat przyszłego psa, ale jak mówisz- nie ma idealnych czworonogów... Nawet to lepiej, bo jest ciekawie :)
    Pewnie April daje Tobie i Kai dużo radości :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

NIE REKLAMUJ SIĘ W KOMENTARZACH!!