środa, 28 września 2011

Wystawowy czas :)

Kto by nie lubi wystaw ? Takie osoby stanowią mniejszość psiarzy.
Fajnie jest zobaczyć tyle przeróżnych ras jednego dnia.. Dla osób posiadających rodowodowe psiaki pewnie nie stanowi już to takiej wielkiej atrakcji. Ja nie jestem posiadaczką takiego psa, więc na wystawach nie jestem tak często jak niektórzy.

Kilka portrecików:






Po tej wystawie zwiększyła się moja miłość do rasy Grzywacz Chinski chociaż wcześniej mało interesowałam się tą rasą,w niedziele podbiły moje serce. Nie tylko ze względu na wygląd, ale również za przesympatyczne nastawienie. Klęknełam do pewnego osobnika długowłosego z chęcią cykniecia mu foty, niestety stało się to niemożliwe ponieważ psiak zamiast mi ładnie zapozować wepchał się między moje nogi, wygłaskałam go łaskawie i stwierdziłam, że ma bardzo jedwabiste futerko, co również mi zainponowało. Następnie podeszłam do Grzywacza który miał tylko kępki włosów na głowie, ogonie i łapkach, on również nie był najlepszym modelem :/ Podobnie jak jego rówieśnik dosłownie wepchną się między moje ręce, tym samym byłam zmuszona odłożyć aparat i znowu nie miałam zdjęcia. Zdesperowana podeszłam do następnego Chińczyka i tu  właśnie mi się udało! Właściwie to dzięki jego właścicielce, która zobaczyła, że chce mu zrobić zdjęcie i przyciągnęła go do siebie, z czego sam piesek nie był zadowolony...


Nie zabrakło również pokazów :







I oczekujących zawodników :






Jak i znudzonych szczeniaków :




 

Jednym słowem było SUPER ! 

czwartek, 22 września 2011

Dog tricks

Jakoś otrząsnełam się po utracie zwierzaka, związku z tym nadszedł czas na kolejny post. Niestety, nie będzie długi, ani może ciekawy też nie :/ Głównie chodzi mi o zaprezentowanie mojego najnowszego filmu, powstał już jakiś dobry tydzień temu, ale jakoś nie było okazji by napisać :)




No i to tyle, moge jeszcze dadać, że jestem chora od wtrorku i w związku z tym przez ostatni tydzień nie trenowałyśmy agility, może ze dwa razy posztuczkowałyśmy i tyle. Jakis wstrętny virus dopadł moje gardło i teraz nudzimy się w domu... Możliwe, że w niedziele wybiore się na wystawe międzynarodową do Wrocka, licze na to bo byłam tam w zeszłym roku, wiążą się z tym miłe wspomnienia.

sobota, 17 września 2011

Dlaczego życie jest takie kruche ?

Why ??
Dlaczego tak jest? Dlaczego tak szybko się to skończyło? Co zrobiłam źle?
Przykra sprawa, Fretka zdechła...
Nie da sie opisać tych emocji, jakie mi wtedy i teraz towarzszą, mam wrażenie, że jak bym coś zrobiła inaczej, ona dalej by żyła. Trudno to napisać tak byscie zrozumieli co ja czuję. Może napisze jak to się stało, chodź po policzkach ciekną strumyki łez...
Zeszłam dzisiaj na dół i nie zwracałam uwagi na Fredkę, w ogóle nie przywitała się z nią, zjadłam szybkie śniadanie i poszłam na góre, zacząć robić zadanie na WOS, ledwo chwyciłam ołówek do ręki, a na dole słyszę już głosy " Co jej jest? " " Fredka ? " Zbiegłam po schodach, a w kladce zobaczyłam, biedną leżącą Fredkę, nóżki miała sztywnę, ale oddychala i leciutko się poruszała. W około kladki zebrała się cala rodzina, rozmawiali między sobą, dyskutowali, ale ja... ja się nie słyszałam, tylko zdezorientowana usiadłam na rogu wersalki, nie wiedziałam co się dzieje, zapatrzyłam się w jakis martwy punkt i dobiero po chwili dotarło do mnie, że ona najprawdobodobniej zdechnie... Szybko zebraliśmy się do weterynarza. Dojechaliśmy, szybka wysiadka, ale tylko ja i Tato weszlismy do gabinetu, bałam się co powie wet, chociaż i tak byłam pawna, że już jej nie uratujemy. Popatrzył tylko na nia i powiedział " Zdechła " Normalnie, oznajmił to bez, żadnego wyrazu współczucia, to naprawdę mnie zabolało... Osłuchal ją i powiedziała, że jeszcze oddycha, podał jej zastrzyk adrenaliny, ale stwierdził, że ma 1% szans na przeżycie. To oznaczało jedno. Fredka odchodzi. W połowie droki do domu, przestała oddychać.... Właśnie wtety, zakończyły się jej męki.
Biedactwo, nie dożyła nawet roczku, cały czas siebie obwiniam, bo nawet nie wiem czemu zdechła, najprawdobodobniej mogła coś zjeść, coś czego nie powinna ruszać, ale jakieś 3 dni temu, uciekla z rąk mojego brata, schował się pod szafki w kuchni, przez godzine ją łapaliśmy. Możliwe, że wtedy coś zjadła :/
Nie mam ochoty o tym myśleć, już teraz za nią tęskie.
No nic, życie toczy się dalej i ja też muszę żyć dalej, lecz mam nadzieje, że kiedyś jeszcze ją zobaczę, chociaż na chwilkę, chociaż na trochę chciała bym trafić do tego miejsca, gdzie trafiają zwierzęta.. Fredka, pewnie kiedyś się spotkamy, kochana, teraz jest Ci lepiej, nic cie nie boli.... Powodzenia.

FREDKA, NEVER FORGET YOU !

poniedziałek, 5 września 2011

Do lasu, na grzyby! - FOTORELACJA

"Do lasu, na grzyby!" Tytuł dzisiejszego postu może i nie jest za bardzo przemyślany, ale to raczej dla picu.W tej notce pisania będzie wyjątkowo mało, bo głównym tematem będą zdjęcia, właśnie z wyprawy do lasu.
W lesie można zrobić naprawdę przecudowne zdjęcia, z resztą sami chyba o tym najlepiej wieie, kto by nie lubił robić zdjęć swoim najukochańszym pupilom w tak pięknej sceneri. Las jest do tego idealny, ale głównie jesienią :/ Choć późnym latem, też można zrobić kilka ciekawych ujęć.
Najciekawsze zdjęcia jednak wychodzą gdy wykorzystamy jakieś elemety leśnej przyrody i "wmontujemy" je do naszego kadru.
Mi osobiście bardzo podobają się również zdjęcia zrobione w biegu :D
 
  
Portreciki również są wskazane ( Szkoda, że rozmazane :/ )